Lato miało się ku końcowi. Bułanek łapał ostatnie promienie wrześniowego słońca. Podziwiał czerwone jarzębiny, które jak modelki na wybiegu, prezentowały swą najpiękniejszą biżuterię. Skakał przez liliowe wrzosy, na których poranna rosa zostawiła błyszczące kryształki. Delikatnie stąpał po wąskiej dróżce, by nie strącić tych klejnotów, podarowanych przez rześki poranek. Przysłuchiwał się szumiącej melodii pożółkłych już liści osiki….
