
Swego czasu dużo dyskutowałam ze starszą bliską mi osobą na temat tego, że „dzisiejsza młodzież” jest nieodpowiedzialna, roszczeniowa, niezaradna, niekulturalna, mało oczytana i tu mogłabym wymienić jeszcze wiele niepochlebnych opinii mojego rozmówcy, dotyczących młodych ludzi. Zawsze przykro było mi to słyszeć. Odnosiłam te słowa do siebie i mojego kręgu przyjaciół oraz znajomych, których ceniłam właśnie za odpowiedzialność, zaradność, pracowitość, szeroką wiedzę, społeczne zaangażowanie, tolerancję, wysoką kulturę osobistą oraz szereg innych pozytywnych, moim zdaniem, cech. Kiedy natomiast pytałam, czy wrażając tak negatywne oceny o młodych ludziach, mój rozmówca ma na myśli mnie (tak, rzecz działa się na tyle dawno temu, że zaliczałam się jeszcze do tego grona 😉), moich braci, przyjaciół i znajomych, zazwyczaj słyszałam: „Nie, skąd, wy to co innego, to zupełnie inna historia. Tak ogólnie tylko mówię.” Tak, wiem, że łatwiej jest krytykować ogół, bo to trochę tak, jakby nie krytykowało się nikogo, więc i odpowiedzialność za swoje słowa żadna. Co innego, wziąć na klatę ocenę konkretnego człowieka. Pytałam więc, na jakiej podstawie powstały te ogólne niepochlebne opinie, wszak wiem, że większość doświadczeń mojego rozmówcy z ówczesnym pokoleniem młodych ludzi, związana była ze mną i dość sporym gronem przyjaciół i znajomych, w którym się obracałam. Owszem, idealni zapewne nie byliśmy, ale żeby tak od razu i ogólnie źle nas oceniać? Tym bardziej, że patrząc na nas z perspektywy czasu, uważam, że porządni z nas ludzie 😉 W tym momencie, najczęściej okazywało się, że te osądy były powtarzanymi od pokoleń stereotypami. Ciężko było przytoczyć konkretne przykłady młodych lub ich działań, które by tę opinię poparły. A nawet jeśli takie się znajdywały, to albo zasłyszane były „gdzieś, kiedyś, od kogoś” lub pochodziły z przekazów medialnych. Ile w nich prawdy? Do końca nie wiadomo. Dlaczego więc na podstawie takich przekazów wypowiadać opinie nt. ogółu? Tym bardziej, że bardzo często do tego ogółu zaliczają się też ludzie, których znamy bardzo dobrze, i o których mamy jak najlepsze zdanie. Mimo, że mam świadomość, z czego w dużej mierze to zjawisko wynika, nadal zadziwia mnie to, że czasem łatwiej wypowiadać się nt. ogółu negatywnie, opierając się na podświadomie przyjmowanych przekazach, mimo, że bezpośrednie doświadczenia z przedstawicielami tego ogółu mamy jak najbardziej pozytywne. A nawet gdybyśmy mieli i dobre i złe doświadczenia, to czy faktycznie chcemy wystawiać negatywną ocenę ogółowi? Czy nie lepiej skierować swoją (i innych) uwagę, a tym samym energię, na to co dobre?

Dyrektor szkoły naszych dzieci https://www.szkolalebien.nwl.pl/aktualnosci-szkolalebien/40-lat-minelo/#maincontent na wielu spotkaniach podkreśla: „Nie mówcie o szkole ogólnie. Mówcie o naszej szkole. O tej konkretnej szkole”. I mi z tym podejściem jest bardzo po drodze. Czy to znaczy, że nasza szkoła jest idealna. Oczywiście, że nie. Zapewne jest jeszcze sporo do zrobienia i do tego wszyscy jesteśmy zapraszani. A że jest nas wielu i każdy ma prawo do swojego zdania, to stworzenie miejsca, w którym wszyscy będą czuli się dobrze, nie jest łatwym zadaniem. Wiadomo, że powszechna opinia o szkolnictwie w Polsce nie jest dobra. Ale w tych wszystkich ustawowych zawiłościach, znajdują się ludzie, którym się chce, którzy tworzą fajną społeczność w naszej wiejskiej szkole, a przede wszystkim budują dobre relacje z dziećmi. Dla mnie to wyjątkowa szkoła, którą tworzą wyjątkowi i jednocześnie zwykli ludzie https://www.szkolalebien.nwl.pl/zespol-szkol-szkolalebien/galeria-5/#&gid=gallery16459&pid=2 Nie sądzę jednak, żeby była jedyną taką w Polsce. I to dla mnie wystarczy, bym wolała mówić o polskiej szkole podając za przykład naszą szkołę w Łebieniu https://www.szkolalebien.nwl.pl/ która jest mi bliska, niż krytykować ogólnie szkolnictwo w naszym kraju.

Bardzo podoba mi się powiedzenie: „Jeśli nie masz nic życzliwego do powiedzenia, lepiej nie mów wcale”. Zanim wydamy ocenę krytyczną, warto zastanowić się też, jaki efekt chcemy uzyskać. Czy ta krytyka wnosi cokolwiek dobrego? I czy wydając tę opinię, aby nie powiemy więcej o sobie samym, niż o ogóle, który tak ochoczo oceniamy. Ale o tym i o efekcie lustra, więcej powiedzieliby psychologowie. 😉
PS. A co powyższe lustro mówi o mnie, skoro ciągle jeszcze ten temat mnie dotyka? 😉